ARCHIWUM

28.03.2007 

Wiosna na Orawie w utworach orawskich poetów

 "Szkolenie młodych w zakresie tradycyjnych rzemiosł"

 

W zwyczaju orawskim było, że kiedy gazda na wiosnę pierwszy raz wyjeżdżał w pole, gaździna święciła wodą święconą ziarno, konia i wóz, żeby w polu dobrze się powodziło i żeby ziarno dało plon.

     Po przyjeździe na zagon rolnik, po przeoraniu trzech skib, zatrzymywał konia i pod pierwszą skibę wkładał kromkę chleba  z opłatkiem i ziarnem, którą przygotowywano w czasie świąt Bożego Narodzenia. Na Orawie podczas wieczerzy wigilijnej gospodarz domu kroił piętkę z chleba, a do środka wkładał opłatek i garść ziarna.  W dniu św. Szczepana gospodyni piętkę razem z zawartością wkładała do haftowanej chusteczki. Gospodarz idąc w ten dzień do kościoła na sumę (południowa Msza Święta) zabierał ją w celu poświęcenia. Po przyjściu do domu, poświęconą piętkę z ziarnem i opłatkiem wkładał do kredensu, albo za belkę pod sufitem. Z nastaniem wiosny zabierał ją na zagon dawał pod trzecią skibę w celu zabezpieczenia plonu przed zniszczeniem i zarazą. Natomiast  w Niedzielę Palmową święcił bazie, które podczas orki wbijał w ziemię na końcu zagonu , żeby uchronić plon przed gradobiciem.

Nie każdy Orawianin miał czym wykonywać wiosenne prace. Siłą pociągową przy pracach polowych były konie, lecz na nie stać było tylko bogatych gospodarzy. Toteż w ostatnie dni karnawału biedniejsi gazdowie szli do sąsiada z prośbą o pomoc w sezonowych pracach. Mówiono, że idą sprzongać sie czyli ustalać, w jakim czasie będą wykonywać prace polowe i czy będą mogli liczyć na pomoc.

     O tym, jak wyglądała wiosna w dawnych czasach na Orawie, dowiadujemy się z zapisków Orawian. Bywało takie porzekadło: Kiedy św. Józef kiwnie brodom pudo śniegi na dół wodom. Kiedy śnieg zacon topnieć, gazdowie układali stogi drew, obsypywali je ziymiom i zapálali. To có sie wypályło, nazywano liymiyrze. Ludzie padali: bedzie hnet wiesna, bo pálo wongle. Potrzebne były do kuźni, zeby prziryktówać  narzyndzia. Gazda wygłobiół pług, ponabijáł bróny, posmarowáł kolca, cóby nie kwicały, prziryktowáł wóz,  siano dla kónia i worek ze zarnym. Do tego worka gazdowie wkładali owies z wigilije, chlyb z opłatkiym tyz  z wigilijnego stołu i kicicki poświyncone w kwietná niedziele. Kiedy syćko było juz gotowe, poseł do stajnie, nawdziáł na kónia chomójd, prziwiód kónia do wozu zaprzongnół i dzierzáł za lyce. Gaździná zaś w skopcu miała trzi chłojce i obesła trzi razy zaprzyng kropionc go wodom świyńconom, ostatek wody wyláła na pług, bróny, a casym i gaździe za kosule. Gazda zrobiół przed kóniym krziz, siád na wóz i w Imie Boze pojecháł. Kie zoráł dwie skiby i wjecháł do trzeciej zostawiół kónia, wzion wigilijny chlyb z worka z kicickami. Dwie kicicki  z chlebym włozół pod skibe, a trzecio za kapelus. Klynknół na kolana i modlół sie o błogosławiyństwo. Potym nabráł do rynki ziymi, nasmarowáł sobie rynce i kóniowi piersi, stanół za pługiem i powiedziáł: W Imie Twoje Wsechmogoncy Boze zacynámy. Jak Ty nám bedzies pomágáł, z Twoim Imiyniym wioo! I była wiesna. (Na podstawie tekstu Franciszka Kotta; Fujok Babiogórski nr 4, 1993 r.)

     Po orce gazda przystępował do siewu ziarna. Gazdowie siali do południa, żeby plon dał urodzaj. Przed rzuceniem w ziemię ostatniej garści, chłop siejąc podrzucał wysoko ziarno, żeby rosło na chwałę Boską: No ze stary, gwarzyła gaździno do gazdy, kie juz zacnies siáć to ziarno, no ze poziyráj do góry wysoko i na smreki, zeby tyz urosło nám to ziarno wielkie.

     Wiosna, to czas budzenia się przyrody do życia, czas lepszego jutra. Dawniej tryb życia uwarunkowany był pracami polowymi. Czas pracy w polu wyznaczały rytmy przyrody. Świętowanie przesilenia wiosennego zbiega się ze świętami Wielkanocy i uzależnione jest od rytmu księżycowego szczególnie zaś jego fazami – nowiem i pełnią. Wykonywanie czynności łączyło ludzi. Podczas pracy, pola rozbrzmiewały pieśnią. Chłopi pieśnią witali dzień i pieśnią go żegnali. Od pokoleń pielęgnowali ziemię, która była ich żywicielką. Pomagali sobie nawzajem, byli samowystarczalni, żyli zgodnie z przyrodą  i nie naruszali harmonii świata.

Na Orawie żyło się ciężko. Często w domach gościł głód. Rodziny były liczne, a ziemia niezbyt urodzajna i do tego dochodził jeszcze kapryśny klimat. Ale Orawianin, człowiek twardy, pracowity, nie poddawał się tylko walczył z naturą. Grzebał w ziemi od świtu do nocy, żeby wydała owoc i dała nadzieję na przetrwanie. Chłopi, mimo że borykali się   z trudnościami, to darzyli się miłością. Potrafili się łączyć we wspólnoty i tworzyć bogatą kulturę. Nieraz łupało ich w krzyżach, ale nie narzekali, siadali po pracy na pogródce patrzyli w niebo i radzili z miesionckiym, prosząc go, aby podziękował Bogu za ziym, za zdrowie  i za portki w łaty, jak czytamy w wierszu „Gazda i Miesiącek” Jana Czerwienia.

   W dzisiejszym czasie wieś upodobnia się do miasta i wypierane są tradycje. Zanikają stare obyczaje. Napierająca fala kultury niszczy to, co dawne, rodzinne i piękne. Całe dziedzictwo pozostaje w muzeach, w utworach poetów, gawędziarzy, w pracach twórców ludowych. Twórczość, to bogate źródło wiadomości o życiu ludu orawskiego i jego historia. Sztuka pisania, to ocalenie korzeni, uchwycenie odchodzącego świata i pozostawienie trwałego pomnika pokoleniom, aby mogły poznać historię i kulturę swojej rodzimej ziemi.

 

Jerzy M. Kiersztyn

 

 

 

… - Zaś zebyś se bocył…

Krympaca  nikie niy oprawiaj

styliskiem z  jasiynio.

Jasiyń ciągnie krew z ronc

jako na wiesne

rokita wode z ziymi.

 

 

 

… - A wiydz se, ze darmo robis,

 kie na wietku sadzis.

Docekojme, jak na pełnie sie obróci,

Kie już prontek zacnie pukać,

kie w ryncak ziym ciepło, masno.

Ej, jesce dozyjes owocu… 

 

                                            (Dziedzictwo)

 

 

 

                                                                    

Robert Kowalczyk

            

 

 

 ŚMIERTECKA

 

 

            Wiesna jako pleciony kosyk

            owijo słoneckiym dziedzine

            ale jesce ziymno

            a drzewa w ogrodzie

            przybacujo het potracone myśli

            Dziywcynta nieso śmiertecke

            jaśnieje cesta kwitno polany

            w kosołce żrały cas

            Na groniak ostatnie śniegi

             toco z brzysków potoki

            kalajo wode

            Ciągnie się dołu         

            śmierć zycie

 

 

 

Alojzy Śmiech

 

             WIESNA

 

                  

                Kie wiosenne słónko zaświeci

                i wiater duchnie po ziymi.

                       Pierzyna bioło z wodom uleci

                        i trowa się zaziylyni.

                Gazda z pługiem wyjdzie,

                by orać w polu zogony.

                        Uprawio kozdy kawałek ziymi,

                        zeby mu piyknie urosły plony.

                Orze dookoła skibe za skibom,

                słonko mu obsuso pot z coła.

                        Na kónia co chwile zawoło,

                        a wiyncy ani słowa.

                Tak se krocy za pługiem

                i stopom depce tom ziymie, 

                        ktoro mu kiesik tarcom służyła

                        i kiesik go przykryje.

                Umyko rok za rokiem,      

                bruzdami kryje się coło.

                        Ziemio ojcowsko, ziemio kochano,

                        Jak długo bedzies jesce mojo?

                I tak co roku jesce orze,

                a skowronek mu śpiywo.

                        Hen w błękicie nieba,

                        zeby mu pon Bóg błogosławił

                W pracy i zeby nie zabrakło

                na ty ziymi nikomu chleba.        

 

 

 

Franciszek Stechura

 

 

 

                         WIESNA

 

 

                   Przysła do nos wiesna

                         Kasik od Słanice

                         Z ciepłym wiatrem prześli

                         W Chyżym przez granice

                                    Dziywcontko młodziutkie

                                    Na nosie mo piegi

                                    Wionecek na głowie

                                    A w nim przebiśniegi

                         Wiesna ta malućko

                         Z piegami na nosie

                         Sła w bosu cichutko

                         Przez pola po rosie

                                    Do tycio w miłości

                                    Świat przyrody budzi

                                     A w nim kciała by mieć

                                     Smak dobryk ludzi

                         Kosycek mo w gorzci

                         Słóneckiym się śmieje

                         Niesie ludziom radoś

                         Scynście i nadzieje. 

 

                  

 

Emil Kowalczyk

 

 

 

                                  ZIYMIA

 

                 Ziymio naso ziymio

                       drógo zycio.

                       Zywis nos

                       i

                       radujes ocy nase.

                       syćko z Ciebie

                       i przez Ciebie.

                       Przyjmies nos

                       do siebie?

 

 

Jan Czerwień

 

 JASKÓŁECKI

 

              Witajcie jaskółeczki małe

                cóście na Orawe ku mnie przyleciały

              Cymus tak piyknie rzigolicie

              ze wom gniazda nie dom zrobić

              iście się boicie.

              Budujcie jaskółecki swój dómek,

              malutki

              nad oknym mojego bytowanio

              Beme spólnikami

              nik wom nie zabrónio

              Uliypcie swój dómek,

              gniozdecko rodzinne.

              Chytro sie uwińcie

              bo hnet wiesna minie

              Małe trza odchować

              zeby scynściym zyły

              na orawsko nute

              zeby rzigolyły

              Kiedy z pola przyde troche utrapiony

              i na progu siadne

              To se pogwarzymy

              i przi wasym śpiewie, lekuśko oddychne.

 

 

                               Małe jaskółeczki iście zrozumiały

                               drobnymi dzióbkami hnet dómek zrobiły

                               Każdy w zyciu musi trosecke gazdować

                               i tyn mały ptosek tys musi harować.

 

                                                                                                                 

 

Jerzy M. Kiersztyn

 

 

 

… - Zaś zebyś se bocył…

Krympaca  nikie niy oprawiaj

styliskiem z  jasiynio.

Jasiyń ciągnie krew z ronc

jako na wiesne

rokita wode z ziymi.

 

 

 

… - A wiydz se, ze darmo robis,

 kie na wietku sadzis.

Docekojme, jak na pełnie sie obróci,

Kie już prontek zacnie pukać,

kie w ryncak ziym ciepło, masno.

Ej, jesce dozyjes owocu… 

 

         

 

BG22 Szkolenia w zakresie tradycyjnych rzemiosł.

Partnerem w realizacji tego zadania jest Muzeum – Orawski Park Etnograficzny w

Zubrzycy Górnej.

       Celem działania jest przekazanie tradycyjnych, zanikających rzemiosł i umiejętności młodemu pokoleniu oraz zachowanie i pielęgnowanie tradycji regionu. Wprowadzenie turystów w lokalne tradycje i obyczaje może stać się elementem oferty turystycznej. Daje to możliwość połączenia celów sektora turystycznego z ochroną dziedzictwa kulturowego i naturalnego regionu.

Ramy czasowe realizacji zadania BG 22

Wykonawca jest zobowiązany zrealizować działanie BG22 zgodnie z harmonogramem:

1 Opracowanie programu szkoleń 31.03.06

2 Spotkanie organizacyjne pracowników M-OPE i ekspertów w zakresie tradycyjnego rzemiosła 31.03.06

3 Podpisanie umów z instruktorami -rzemieślnikami prowadzącymi szkolenia 15.06.06

4 Ogłoszenie o rozpoczęciu szkoleń (strona internetowa) 15.06.06

5 Przeprowadzenie 14 szkoleń w zakresie rzemiosła tradycyjnego 30.11.06:

- ogólne szkolenie wprowadzające

- 2 szkolenia z tkactwa

- 2 szkolenia z bibułkarstwa

- 2 szkolenia ze hafciarstwa

- 2 szkolenia szydełkowania

- 2 szkolenia z wikliniarstwa

- 2 szkolenia w zakresie plastyki obrzędowej

- ogólne szkolenie podsumowujące

6 Prezentacja internetowa: wyroby tradycyjnego rzemiosła w regionie Babiej Góry 31.03.07

7 Spotkanie podsumowujące i promujące wyniki cyklu szkoleń: rzemieślnicy, uczestnicy szkoleń, eksperci w zakresie rzemiosła 31.03.07

Zakres zadań do działania BG 22

wytypowanie zawodów tradycyjnych do przeprowadzenia szkoleń oraz opracowanie programu,

zaproszenie instruktorów i ekspertów do współpracy,

ogłoszenie o planowanych szkoleniach, nabór uczestników,

podpisanie umów o dzieło z instruktorami w celu przeprowadzenia szkoleń,

przeprowadzenie przez ekspertów szkolenia wprowadzającego w zakresie,

wytypowanych tradycyjnych rzemiosł w ujęciu historycznym, etnograficznym oraz obyczajowym,

zakup materiałów i narzędzi koniecznych do przeprowadzenia szkoleń,

prowadzenie szkoleń ze zgłoszonymi uczestnikami,

wykonywanie dokumentacji fotograficznej z przebiegu prowadzonych szkoleń,

opracowanie prezentacji z działania BG22,

prezentacja internetowa tradycyjnych wyrobów wykonanych przez uczestników szkoleń,

opracowanie i wydanie folderu promocyjno – informacyjnego na temat tradycyjnego

rzemiosła,

podsumowanie działania.

Raport aktualnego stanu wdrażania działania BG 22

Obecnie zakończono szkolenie z grupami w zakresie tradycyjnego rzemiosła, sporządzono dokumentację fotograficzną z przebiegu z szkolenia oraz prac finalnych poszczególnych grup. Zlecono opracowanie folderu promocyjno - informacyjnego i podsumowującego przebieg szkolenia. Zebrane materiały będą opublikujemy na stronie internetowej. Trwają prace przygotowawcze do spotkania podsumowującego przebieg działania.